Minimalne wynagrodzenie za prace, a koszty utrzymania polskiej rodziny pracowniczej cz.3

 MINIMALNE WYNAGRODZENIE ZA PRACĘ A KOSZTY UTRZYMANIA RODZINY… (dokończenie)

Przejdźmy do faktów…

… w 2010 roku minimum egzystencji ustalone przez IPiSS dla czteroosobowej rodziny pracowniczej (przypominam, że – zgodnie z zaleceniem Rady Europy – tego rodzaju wyliczenia należy wykonywać dla rodziny o strukturze: M + K + dwoje dzieci), kształtowało się na poziomie 1607,93 zł. Środki do dyspozycji na tym poziomie zapewniało wynagrodzenie w wysokości 2212,00 zł (brutto). Płaca minimalna wynosiła natomiast zaledwie 1317,00 zł (brutto), a „na rękę” pracownik otrzymywał 984,00 zł, czyli o 623,93 zł mniej od poziomu minimum egzystencji w wysokości obliczonej przez państwowy Instytut.

W roku przyszłym (2012) płaca minimalna ma wzrosnąć do 1500,00 zł. (brutto). Jeśli nie zmienią się obowiązkowe składki na ZUS i NFZ oraz przepisy podatkowe, to pracownik otrzyma zaledwie 1112,00 złotych. czyli o 495,93 zł mniej niż wynosiło minimum egzystencji w roku 2010 !!!.

Taki jest skutek dotychczasowej „ochrony” interesów pracownika i jego rodziny przez ustawę o minimalnym wynagrodzeniu za pracę !

Minimum biologiczne (rozumiane wyłącznie jako poziom niezbędnych wydatków rodziny pracowniczej na żywność) pozwala określić zarówno poziom minimum egzystencji, jak i minimum socjalnego i to bez szczegółowej wyceny innych (poza żywnością) produktów i usług, na które powinno stać każdą rodzinę pracowniczą, nawet o najniższych dochodach z pracy. Struktura tych wydatków powinna zależeć od konkretnych warunków i potrzeb rodziny, która jest najlepiej zorientowana, czego dorosłym i dzieciom potrzeba, aby wszyscy mogli w miarę normalnie funkcjonować.

W 2010 roku – według danych IPiSS – wydatki na żywność w minimum egzystencji kształtowały się na poziomie 789,16 zł. Zatem, poza kosztami prawidłowego odżywiania (poza minimum biologicznym) pozostawało do dyspozycji rodziny o dochodach minimalnych (tj. gwarantowanych ustawą) zaledwie 194,84 zł miesięcznie (984,00 – 789,16). Pośród wydatków bieżących w każdej rodzinie są jednak takie, których nie można odłożyć w czasie. Nie można dzisiaj funkcjonować np. bez mieszkania, prądu, lekarstw, środków higieny itp. – wydatki tego typu rodzina o minimalnych dochodach pokrywa zwykle kosztem prawidłowego odżywiania. Skutek jest oczywisty: niedożywienie, czyli zagrożenie zdrowia i zdolności do pracy osób dorosłych oraz zakłócenie rozwoju fizycznego i intelektualnego dzieci w wieku szkolnym.

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego (Mały Rocznik Statystyczny Tabl. 17 System wag…) można łatwo obliczyć, że w roku 2010 wydatki rodziny pracowniczej na żywność stanowiły 38,45% wszystkich tych wydatków, których nie można odłożyć w czasie (odzież i obuwie, użytkowanie mieszkania i nośniki energii, zdrowie, edukacja i higiena osobista). Wykorzystując ten wynik badań GUS można obliczyć koszty utrzymania na poziomie minimum egzystencji w następujący (inny, niż metoda „koszyka…”) sposób:

Minimum egzystencji = (Minimum biologiczne x 100) : 38,45 = (789,16 x 100) : 38,45 = 2052,43 zł (brutto).

Gdyby taki był poziom płacy minimalnej, to kwota do dyspozycji rodziny byłaby równa 1496,65 zł (netto), czyli jeszcze wprawdzie mniej, niż wynosił poziom oficjalnego minimum egzystencji (1607,93), ale różnica 623,93 zł (1607,93 – 984,00) zmniejszyłaby się do 111,28 złotych (1607,93 – 1496,65).

W analogiczny sposób, na podstawie minimum biologicznego, można ustalić poziom minimum socjalnego. Nie będę jednak prezentował tego wyliczenia, aby nie komplikować wniosku, który – jak sądzę – dość wyraźnie został uzasadniony.

Uprawnione jest twierdzenie, że Związki Zawodowe powinny zabiegać przynajmniej o zrównanie minimalnego wynagrodzenia za pracę z tak wyliczonym minimum egzystencji, wówczas rodzina pracownicza miałaby o 707,49 zł (1496,65 – 789,15) więcej od zalecanego poziomu kosztów wyżywienia rodziny. W ten sposób można byłoby szybciej doprowadzić do sytuacji, w której coraz mniej dzieci w Polsce chodziłoby do szkoły bez drugiego śniadaniem w tornistrze…

——————————————–

 

Henryk Lewandowski

, , , .

2 odpowiedzi na „Minimalne wynagrodzenie za prace, a koszty utrzymania polskiej rodziny pracowniczej cz.3

  1. bambosz0 pisze:

    Statystyka,to jedno,a życie to wielorakie odmiany statystycznych wyliczeń. jeśli statystyczna rodzina miała by do dyspozycji co najmniej minimum,to i tak niektóre z nich miały by na przeżycie do następnego wpisu w zeszycie w sklepiku. Wiele rodzin, nie ma nawet tych kwot. Z czego żyją ?, Bóg i sąsiedzi wiedzą. Tak wygląda nasza rzeczywistość od 100 000 zł na m-c do 90-150 czasami na kwartał(różnie)ale kto tym sie przejmuje, Sejm,Senat, min, Finansów, KK,a może Prezydent ???? Nikt z „wielkich ” nie będzie się zajmować takimi błahostkami, oni mają ważniejsze sprawy,jak zedrzeć skórę z baranów (czytaj: wyborców) a poza tym kto z nich czyta wasze artykuły?

  2. Henryk Lewandowski pisze:

    Ostatni fragment komentarza autorstwa „bambosz0” jest smutną prawdą. Także wątpię, czy ktoś z odpowiedzialnych za sytuację polskich rodzin pracowniczych czyta nasze uwagi i wnioski. Czy można jednak przechodzić do porządku nad tym, co jest ewidentnie szkodliwe, rujnujące polską gospodarkę, wpędzające Polaków w nędzę uwłaczającą ludzkiej godności? A szczególnie, czy można milczeć, kiedy ktoś popełnia elementarne błędy w uzasadnianiu swoich decyzji? A taką sytuację mamy w procedurze określania poziomu minimalnego wynagrodzenia za pracę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *