Minimalne wynagrodzenie za prace, a koszty utrzymania polskiej rodziny pracowniczej cz.1

 MINIMALNE WYNAGRODZENIE ZA PRACĘ A KOSZTY UTRZYMANIA RODZINY PRACOWNICZEJ (cz. I)

W naszej powojennej historii…

… nie przywiązywano wagi do relacji pomiędzy poziomem wynagrodzeń, a rzeczywistymi kosztami utrzymania. Najpierw, wykorzystując entuzjazm Polaków, włączających się spontanicznie w powojenną odbudowę kraju, płacono symbolicznie, czasami w formie różnego rodzaju deputatów (zboże, opał, ziemniaki), przydziałów, czy kartek. Potem stan ogólnego ubóstwa kamuflowano opiekuńczą rolą państwa (np. powszechną regulacją cen) oraz apelami o jeszcze trochę wyrzeczeń „dla dobra Ojczyzny”. Płacami regulowano popyt, dostosowując go do możliwości produkcyjnych gospodarki. Nie stwarzano szans na bogacenie się społeczeństwa, strasząc groźbą „nawisu inflacyjnego”. Monitorowano jedynie wskaźniki, dbając o to, aby tempo wzrostu cen nie było wyższe od tempa wzrostu płac. Hołdowano zasadzie, że im naród biedniejszy, tym łatwiej rządzić…

Po zmianie ustroju w 1989 roku poziom wynagrodzeń został uwolniony od centralnego sterowania i zaczął zależeć od podaży i po­pytu na rynku pracy. Mechanizmy rynkowe nie mogą jednak regulować płacy minimalnej, która rządzi się specyficznymi prawami

Dzisiaj brak społecznie akceptowanego poziomu wynagrodzeń staje się coraz większym problemem. Przede wszystkim teraz, kiedy z powodu znacznych różnic w poziomie płac, niepokojąca rzesza najbardziej aktywnych Po­laków wyjeżdża z kraju w po­szukiwaniu warunków gwarantujących godny poziom życia. Każdy widzi, jaka to strata dla Polski.

Minimalne wynagrodzenie jest kategorią prawną.

Stało się przedmiotem ustaw na skutek doświadczeń historycznych (strajki i rewolucje) oraz zobowiązań międzynarodowych. Jest dowo­dem respektowania podstawowych praw człowieka do aktywnego życia i rozwoju.

Niespełna pół wieku temu godna egzystencja każdego człowieka stała się prawem formalnie uznawanym przez państwa, które ratyfikowały Międzynarodowy Pakt Praw Gospodarczych, Społecznych i Kulturalnych, uchwalony przez Zgromadzenie Ogólne ONZ dnia 16 grudnia 1966 roku (przez Polskę ratyfikowany dnia 3 marca 1977 roku!). Od tego czasu poziom minimalnych wynagrodzeń za pracę w cywilizowanych państwach Świata określany jest w ustawach i z mocy prawa nie może być niższy od ustalonego progu.

Także w Unii Eu­ropej­skiej mamy stosowne postanowienia: Europejską Kartę Społeczną (1966 r.) oraz Kartę Praw Podstawowych z gru­dnia 2000 roku.

Minimalne wynagrodzenienie jest ani kategorią ekonomiczną, ani polityczną.

Pożądany poziom tego wynagrodzenia zależy od obiektywnych faktów oraz naukowo uzasadnionych parametrów, na które nikt nie ma wpływu. Biologiczne determinanty ludzkiej egzystencji w żadnym przypadku, a kulturowe w ogromnej mierze nie zależą od bieżących arbitralnych decyzji, ani od procedur demokratycznych. Rozpoznanie, opi­sanie i normalizacja tego typu potrzeb, to zadanie dla naukowców badających naszą ludzką naturę, warunki prawidłowego funkcjonowania i zagrożenia naszych organizmów i rodzin. Minimalne wynagrodzenie nie może być przedmiotem przetargów politycznych właś­nie dla­tego, że jego poziom ma umożliwić zaspokojenie naukowo uzasadnionych, ele­men­­tar­nych potrzeb pracownika i jego rodziny, zależy więc od obiektywnych uwarunkowań.

Przestrzeganie tej zasady jest nie tylko mia­rą racjonalnego humanitaryzmu, ale także gwarantem spokoju społecznego, nakazem dzisiejszych czasów, kiedy rozwój wymaga nieustannego twórczego wysiłku, a nie destrukcyjnej walki …o przeżycie (która zresztą jest zwykle traktowana jako awantura o prymitywnym politycznym podłożu).

Poziom minimalnego wynagrodzenia za pracę…

ustala się u nas z udziałem Trójstronnej Ko­misji do Spraw Społeczno-Gospo­dar­­czych, któ­ra posiłkując się szeregiem przygotowanych przez Rząd informacji formułuje swoje postulaty, dbając głównie o to, aby wysokość tego wynagrodzenia była z każdym rokiem nominalnie wyższa i aby stanowiła odpowiednią relację do średniej płacy w gospodarce narodowej. Docelowo planuje się po­ziom mi­ni­malnego wynagrodzenia zrównać z połową płacy śred­niej

Wyznaczanie poziomu wynagrodzenia minimalnego jako stosownej części płacy średniej zostało bezkrytycznie przejęte z wyników badań budżetów gospodarstw domowych, wy­konanych na zlecenie Ra­dy Europy przez Profesora Jean-Pierre Deloz’a w la­tach siedemdziesiątych (ub. wieku). Formułowanie obowiązującego u nas postulatu na podstawie tych badań jest jednak obarczone ryzykiem po­ważnych błę­dów. Głównie dla­tego, że wynagrodzenie pracowników, utrzymujących rodziny badane, mogło być wielokrotnością minimalnych kosztów utrzymania, a w Polsce tak jeszcze nie jest.

Ponadto analiza wydatków pozwala jedynie stwierdzić, jak by­ło(?), to znaczy na jakie wy­datki by­ło stać badane gospodarstwa domowe – alew ramach środków, którymi rodziny dys­po­no­wa­ły. Natomiast postulat dotyczy przyszłości, ma więc odpowiadać na py­ta­nie jak być po­winno (?), czyli ja­ki­mi środkami powinny dysponować gospodarstwa domowe aby pokryć niez­będ­ne koszty utrzymania? Zatem bez określenia aktualnego poziomu rzeczywistych kosztów utrzy­mania trudno w ogóle dyskutować o niezbędnym poziomie mini­malnego wynagrodzenia za pracę. W ustawie natomiast nie ma żadnej wzmianki o kosztach utrzymania rodziny pracowniczej.

Dążenie Związków Zawodowych…

…do zrównania płacy minimalnej z połową płacy przeciętnej opiera się na błędnym założeniu, że poziom płacy przeciętnej w gospodarce naro­do­wej jest co najmniej dwukrotnie wyższy od minimalnych kosztów utrzymania rodziny pracowniczej. Tak jednak nie jest, o czym świadczą następujące fakty:

W 2010 roku minimum socjalne dla czterooso­bowej rodziny pracowniczej, czyli oficjalny, szacowany przez Instytut Pracy i Spraw Socjal­nych, poziom kosztów utrzymania, wynosił 3018,57 zł. Do­chód (netto) na tym poziomie zapewniało wynagrodzenie w wysokości 4237,00 zł. Zatem dążenie do podniesienia płacy minimalnej do połowy płacy przeciętnej byłoby uzasadnione, gdyby przeciętna płaca w gospodarce narodowej była dwu­krotnie wyższe od tej kwoty, czyli gdyby wynosiła 8474,00 złotych!!!

Podniesienie wynagrodzenia minimalnego do 50% płacy średniej przy obecnym jej poziomie, który w 2010 roku osiągnął 3224,98 zł, zasadniczo nie poprawi sytuacji polskich rodzin pracowniczych, bowiem z połowy płacy średniej (tj. z 1612,49 zł. brutto) pracownik może otrzymać „na rękę” (netto) zaledwie 1190,18 zł. – czyli tylko 39,43% środków na utrzymanie rodziny!

Należy także zdawać sobie sprawę z tego, że określanie poziomu minimalnej płacy w relacji do połowy płacy średniej prowadzi do powiększania rozwarstwienia społecznego; zwiększa się bowiem różnica pomiędzy płacą średnią a minimalną po każdym wzroście wynagrodzeń przeciętnych.

Innym „uchybieniem” w procedurach…

… ustalenia poziomu minimalnego wynagrodzenia jest uzasadnianie decyzji Rządu (a także Komisji Trójstronnej) parametrami i wskaźnikami, które niewiele mają wspólnego z materialną sytuacją rodzin pracowniczych.

Zgodnie z informacją Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej „Wysokość minimalnego wynagrodzenia na rok następny jest corocznie przedmiotem negocjacji w Trójstronnej Komisji do Spraw Społeczno-Gospodarczych,(…) stanowiącej forum dialogu społecznego prowadzonego dla godzenia interesów pracowników, (…) pracodawców oraz dobra publicznego (…).

Zaproponowana przez Radę Ministrów kwota minimalnego wynagrodzenia musi uwzględniać co najmniej wzrost o prognozowany na rok następny poziom inflacji, a od 2005 roku, aż do osiągnięcia przez minimalne wynagrodzenie poziomu 50% wynagrodzenia przeciętnego w gospodarce narodowej, wzrost ten zwiększa się dodatkowo o 2/3 prognozowanego wskaźnika realnego przyrostu produktu krajowego brutto (PKB)”.(…)

Rada Ministrów przedstawiając Komisji Trójstronnej propozycję wysokości minimalnego wynagrodzenia w roku następnym przedstawia także następujące informacje:

(1) – o wskaźniku cen towarów i usług konsumpcyjnych ogółem w roku poprzednim; (…)

(2) – o prognozowanych na rok następny: wskaźniku cen towarów i usług konsumpcyjnych ogółem oraz wskaźniku przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej;

(3) – o wysokości przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej w pierwszym kwartale roku, w którym odbywają się negocjacje;

(4) – o wydatkach gospodarstw domowych w roku poprzednim;

(5) – o wskaźniku udziału dochodów z pracy najemnej oraz przeciętnej liczbie osób na utrzymaniu osoby pracującej najemnie w roku poprzednim;

(6) – o wysokości przeciętnych miesięcznych wynagrodzeń w roku poprzednim według rodzajów działalności;

(7) – o poziomie życia różnych grup społecznych;

(8) – o warunkach gospodarczych państwa, z uwzględnieniem sytuacji budżetu państwa, wymogów rozwoju gospodarczego, poziomu wydajności pracy i konieczności utrzymania wysokiego poziomu zatrudnienia;

(9) – o wskaźniku prognozowanego realnego przyrostu produktu krajowego brutto”. (…)

…na forum Komisji analizowane są poza wydatkami gospodarstw domowych także takie wielkości, jak (10) poziom minimum socjalnego i (11) minimum egzystencji dla gospodarstw pracowniczych o różnej liczbie osób”.

Pośród wymienionych, jedynie czwarta informacja bezpośrednio dotyczy gospodarstw domowych. Jednak analiza wydatków upoważnia tylko do stwierdzenia na co było stać gospodarstwa domowe, a nie, jaki był poziom kosztów do zaspokojenia niezbędnych potrzeb rodziny pracowniczej.

Mamy więc sytuację paradoksalną;

formalnie interes pracownika jest chroniony prawem, ustawą zlik­wi­dowa­no stosowanie wolnorynkowych, zbyt niskich (w czasie wy­so­kiego bez­robo­cia) wynagrodzeń za pracę, ale jest to ochro­na pozorna, bowiem określając po­ziom minimalnego wynagrodzenia nie uwzględniania się rzeczywistych kosztów utrzy­mania. Większość uczest­ników Komisji Trójstronnej skutecznie od lat utrzymuje ten fatal­ny stan rzeczy:

– strona rządowa, bowiem zależy jej na zmniej­sza­niu wydatków publicz­nych, a sze­reg świad­­czeń społecznych (oraz wiele innych zobowiązań finansowych państwa i obywateli) ustala się w relacji do po­ziomu wynagrodzenia minimalnego;

– pracodawcy, bo prawnie regulowany poziom wynagrodzenia mini­malnego wpływa na koszty pra­cy i (jak twier­dzą) obniża rentowność firm, uzyskiwaną bez większego wysiłku kosztem pracowników i ich rodzin.

Przedstawiciele pracowników (Związków Za­wodowych) są więc w mniejszości, czyli z reguły przegrywają spra­wy rozstrzygane metodą głosowania. Co więcej, nawet jeśli bez­pośrednio zainteresowani, czyli przedstawiciele pracodawców i pracowników ustalą poziom minimalnego wyna­grodzenia zadowalający obie strony, to i tak Rząd, wykorzystując ustawową delegację upraw­­nień, może określić poziom wynagrodzenia minimalnego wedle własnego uznania (z takim przypadkiem mieliśmy do czynienia w roku ubiegłym).

(c.d.n.)

Henryk Lewandowski

, , , .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *