|
Naród zamiast społeczeństwa |
|
|
|
 Od wielu lat politycy wszelkich opcji odmieniali przez wszystkie przypadki słowo Polacy. Zniknęli ludzie, obywatele, społeczeństwo, został tylko naród. Naród to miód malina. Żeby zostać Polakiem, a więc według ideologii narodowej kimś wyjątkowym wystarczy się urodzić. Żeby zostać wybitnym Polakiem i spocząć w Alei Zasłużonych wymagane jest o wiele więcej. Trzeba się rozbić w samolocie pełnym VIP-ów. 28 stycznia 2006 roku około godziny 17:15, podczas trwania wystawy gołębi pocztowych, zawalił się dach hali Międzynarodowych Targów Katowickich. W czasie katastrofy w hali znajdowało się około 700 osób, zwiedzających i wystawców. W jej wyniku zginęło 66 osób, a ponad 170 zostało rannych, w tym około 13 cudzoziemców – Niemcy, Belgowie, Czesi, Słowak oraz Holender. Była to największa tego typu katastrofa we współczesnych dziejach Polski. W obliczu tej największej w historii III Rzeczypospolitej tragedii prezydent Lech Kaczyński wprowadził trzydniową żałobę narodową, która potrwała do środy. Dlaczego śmierć 66 zwykłych obywateli nie zjednoczyła narodu, nie spowodowała zbiorowej psychozy, jaką wywołała śmierć 96 pasażerów prezydenckiego samolotu z załogą i obstawą? I to w kraju, w którym zawód polityka cieszy się możliwie najniższym prestiżem? Bo naród jednoczy się tylko w obliczu wroga. A w przypadku tragedii katowickiej winni byli Polacy, nasze rodzime niechlujstwo, brakoróbstwo, żądza zysku i brak wyobraźni. Tymczasem dla ideologii walczącego z obcą opresją narodu nie było lepszej lokalizacji dla narodowej tragedii. Ta kolejna „hekatomba” – polskiej krwi jednoczy przeciwko obcym, w tym wypadku Rosjanom. Konstrukcja słowna „kolejne ofiary Katynia” sama się nasuwała. Potrzeba jedności w zatomizowanym społeczeństwie zmuszonym do wyścigu szczurów, w którym większość przegrywa a nie wygrywa, dała znać o sobie. Wszystkie życiowe klęski i upokorzenia wywołane wolnorynkowym szaleństwem znajdują nagle ukojenie w tym roztopieniu się w masie innych wspaniałych Polaków, którzy płaczą po stracie jeszcze wspanialszych Polaków. Nikną społeczne podziały. Nie ma już nędznie opłacanych kasjerek w Tesco, wrednych menedżerów o szczurzej twarzy, chciwych inwestorów, którzy odwlekają zapłatę za roboty budowlane wyjeżdżając na Kanary, ani komorników pukających do drzwi w obstawie policji i z wozem meblowym. Nie ma katów i ofiar rynkowej dżungli. Są Polacy, Dobrzy czyści, spleceni w paroksyzmie cierpienia z powodu utraty swoich ulubionych gwiazd telewizyjnych, celebrytów, lepszych gości, którzy tym piekłem zarządzają odgórnie. Świat, w którym znowu wszystkiemu są winni Ruscy jest łatwiejszy do ogarnięcia skołatanym umysłem. To świat wolny od wyzysku, śmieciowych umów o pracę, nie zapłaconych rachunków i za niskich wynagrodzeń. Na tydzień zamilkły złowrogie telefony z ponagleniami od windykatorów. W zbiorowym cierpieniu wszyscy wydaliśmy się sobie lepsi. Ale to było tylko złudzenie. Polska się wkrótce otrząsnęła i ruszają znów do pracy komornicy i wierzyciele, aby licytować starszym ludziom jedyne małe mieszkanko. Zajmą emerytkom to, co było przeznaczone na leki, a dzieci eksmitowanych rodziców dalej będą trafiać do sierocińców. A elita, o którą jeszcze tak niedawno ocierali się na dostojnych patriotycznych pogrzebach zwykli śmiertelnicy, znów będzie pouczać, że to nieładnie być biednym i nie płacić rachunków i rat kredytu. Ci, którzy żyją pasożytniczo i ponad stan z pracy innych będą zarzucać swym nędznie opłacanym pracownikom roszczeniowa postawę i brak inicjatywy. Bo równi jesteśmy tylko w obliczu nagłej śmierci (bo już nie choroby) i tylko na czas pogrzebu i ewentualnie żałoby. I dlatego właśnie drażni mnie ta sztuczna narodowa jedność, która ze słusznego żalu po śmierci ludzi czyni pretekst manipulacji, zamieniania nas w stado, które różni cwaniacy próbują wypasać dla doraźnych korzyści. Ci z Katowic (w tym Niemcy, Belgowie, Czesi, Słowak oraz Holender) i ze Smoleńska to byli ludzie i po nich należy płakać. Bo człowiek to brzmi dumnie. I jeżeli się okaże, że pasażerowie lotu do Smoleńska mieli po prostu pecha. Jeżeli po najdłuższych śledztwach nie będzie można wskazać niczyjej winy umyślnej, wówczas i tak w kącie będzie nadal czaić się nienawiść gotowa skoczyć do gardła obcym, wrogim siłom. I ta przypadłość (nacjonalizm) wystawi ludzi pracy na najbrutalniejszy nawet wyzysk ze strony innych równie ksenofobicznie nastawionych rodaków. I tylko lewica na to może coś poradzić. Kiedy w końcu powstanie.
Piotr Ikonowicz
|
|

Zawsze, kiedy mówiono nam, że etos klasy robotniczej przepadł, że nie ma już ruchu robotniczego, mówiliśmy: Jak to? A Marcel Szary? A Cegielski? Robotnicy opiewani przez elity solidarności zostali szybko zapędzeni do szeregu. Po ”zwycięstwie” ci sami, którzy fotografowali się tak chętnie z robotnikami w kaskach zaczęli mówić o roszczeniowej postawie i pomstować na związki zawodowe. Część dawnych bohaterów obrosła tłuszczem i zasiadła na wygodnych posadach. Ale Solidarność to był Marcel Szary, który zawsze łączył do przegranych, bo z bycia robotnikiem był dumny nawet w czasach, kiedy robotnikami otwarcie zaczęto już gardzić. Nic więc dziwnego, ze wylądował w Inicjatywie Pracowniczej, związku zawodowym, który walczył z nowym reżimem, który zastąpił stary reżim. Wyjątkowość Marcela Szarego nie polegała jednak wyłącznie na wierności sobie i wspólnie toczonej walce lat 80-tych. Marcel Szary potrafił być jeszcze skuteczny. Jego wejście do Rady Nadzorczej Cegielskiego, mimo iż wysunął go mniejszościowy związek anarchistyczny dowodzi wielkiego autorytetu Szarego, który zadał kłam pragmatyzmowi realpolityków, którzy trzymają z silnymi. Ludzie tacy jak Szary nie lubią być gwiazdami, wiedział bowiem, ze tzw. charyzmatyczni przywódcy zbyt często prowadzą ludzi jak bydło pod nóż. Jednak to dzięki sile jego osobowości pochylano głowy przed wartościami, których bronił, przed zdradzoną robotniczą solidarnością. W jednym ze wspomnień o Szarym przeczytałem, że został robotnikiem, bo miał trudne dzieciństwo. Tak jakby była to pozycja społeczna poślednia, nie zaszczytna, która przypada z konieczności, a nie z wyboru. Dla piszącego był potencjalnie „kimś” lepszym, inteligentem. A przecież wszystko, co osiągnął i szacunek, jaki zyskał wśród ludzi dowodzi tego w co on wierzył, że bycie robotnikiem to nie porażka. Trzeba tylko umieć wspólnie walczyć o godność o prawo do życia z podniesioną głową. Szary nie żyje. Będzie trudniej. Bez niego. Ale też łatwiej. Dzięki temu, że w ogóle był.
Cześć Jego Pamięci
Piotr Ikonowicz, Jarosław Niemiec, Agata Nosal, Piotr Krzyżaniak, Jarosław Kolański, Beata Kardasiewicz, Marek Świeżak, Elżbieta Koschmidder |
|
Bojaźń i drżenie przed biedą |
|
|
|
|
 „Ten człowiek to pijak....i złodziej. Bo każdy pijak to złodziej!” Bareja nie nakręcił tak znowu wielu filmów. Dlatego oglądamy je wciąż od nowa, aby się pośmiać z takich jak ta „mądrości ludowych”: wypowiadanych przez osoby o niskim statusie społecznym, ale za to rozchamione i pewne siebie jakby to one były osławioną awangardą proletariatu. Bareja po mistrzowsku sportretował pewne cechy ludzkiej natury i umysłu, które okazały się ponadczasowe i ponadustrojowe. Uogólnienia, uproszczenia zwane z francuska cliché panoszą się dzisiaj już nie w monologach skarykaturowanych sprzątaczek, lecz w oficjalnym języku państwowej i rządowej propagandy. Teraz nie chodzi jednak wyłącznie o głupawe stereotypy, lecz o podtrzymanie optymistycznej wizji panującego porządku. Dlatego każdy bezdomny to lump, bezrobotny to pijak wałkoń, a samotna matka gromadki dzieci to patologia. Konserwatywne mieszczaństwo pragnie wierzyć, że na dno trafia się wyłącznie za grzechy. Zagoniony yuppie umarłby ze strachu, gdyby się dowiedział jak łatwo stracić pracę, a potem dach nad głową mimo starań. Ludziom trzeba wmawiać, że wystarczy robić to czego od nich oczekują ci wyżej postawieni w społecznej hierarchii, aby być bezpiecznym. To jest jedno z najważniejszych kłamstw, na których się ten system opiera. Jednak powszechny konformizm i urzędowy optymizm, który sprawia, że większość ludzi ledwo wiążących koniec z końcem zapewnia ankieterów, że ich sytuacja ekonomiczna jest dobra, daje bezpieczeństwo tym, którzy nasz świat czynią coraz bardziej niebezpiecznym, pozbawionym osłon i jakichkolwiek gwarancji na przyszłość. Wiedzą przecież, że ludzie biedni i przerażeni są posłuszni. Bieda , niskie zarobki, sytuacja ciągłego zagrożenia bezrobociem, bezdomnością czy odebraniem prawa opieki nad własnymi dziećmi sprawiają, że ofiary przemocy ekonomicznej i prawnej doznanej czegoś w rodzaju syndromu sztokholmskiego. Utożsamiają się ze swoimi prześladowcami a wrogo odnoszą się do osób, które staja po ich stronie z powodu wyznawanych zasad. Biedni napadając na jeszcze biedniejszych zdają się zabobonnie odczyniać złe uroki, odpędzać pecha. Do najczęstszych zaklęć należy do znudzenia powtarzane zdanie: Mnie to nie spotka, bo ja staram się, robię to, czego ode mnie żądają, nie stawiam się, jestem posłuszny, rozsądny, zapobiegliwy słowem „grzeczny”. Kiedy jednak się już okaże, ze nawet plucie na eksmitowanych, bezrobotnych i biednych nie chroni wcale przed podzieleniem ich losu, to na zmianę zdania jest już za późno. Z chwilą gdy są po tej drugiej stronie ich zdanie przestaje się liczyć. Ci, którzy utrzymują jeszcze nozdrza nad powierzchnia wody mówią zgodnym chórem, tych którzy już są pod woda nie słychać. Tylko jakieś tam bulgotanie. Porażka w wyścigu szczurów to cos niewybaczalnego. A represje za ten grzech maja charakter również psychiczny. Dlatego w ludziach pozbawianych pracy, domu, rodziny potrzeba akceptacji bywa jeszcze większa niż w pozostałych. I to ta potrzeba pcha ich do mówienia językiem swoich ciemiężycieli, wychwalania ręki, która bije. Antidotum na znieczulicę, atomizację, obojętność wobec krzywdy ludzkiej jest empatia: zdolność współodczuwania z cierpiącym, stawianie się w jego sytuacji, utożsamianie się w myślach, aby poczuć to, co on czuje. To jednak w dobie powszechnego przerażenia w świecie gdzie lepiej się nie badać, bo i tak nie ma się jak leczyć, zadanie trudne albo niemożliwe. Nikt nie chce nawet pomyśleć jak to jest być odtrąconym, wyeksmitowanym, wyrzuconym poza nawias. To akurat jest powszechnie wypierane ze świadomości. I to ten strach przed pomyśleniem pozwala piętnować ofiary systemu przy gromkim poparciu tych, których kolej jeszcze nie nadeszła. Przed obiektywnym, a więc jeszcze nie bardzo przerażonym widzem teatru zdarzeń społecznych stoi wybór. Albo mamy złych ludzi, których przybywa i których spotyka zasłużona kara w postaci biedy za grzechy albo to system rodzi coraz liczniejsze, niewinne ofiary, a przeciwstawienie mu się zanim się powiększy grono ofiar jest jedynym racjonalnym wyborem. Decydujcie, póki nie jest za późno. Decyzje podjęte po wykluczeniu społecznym tracą na wadze. Piotr Ikonowicz |
|
UWOLNIĆ OSETYŃSKICH JEŃCÓW WOJENNYCH |
|
|
|
|
19 lutego spotykamy się o godz. 14:00 pod ambasadą Republiki Gruzji przy ul. Wąchockiej 1 S, aby zażądać uwolnienia jeńców wojennych z Osetii. Są wśród nich nieletni. Podobne akcje odbędą się w tym samym czasie w Berlinie i Paryżu, Nowa Lewica Ambasada Republiki Gruzińskiej w Polsce
P E T Y C J A
ŻĄDAMY OD RZĄDU REPUBLIKI GRUZIŃSKIEJ NATYCHMIASTOWEGO WYPUSZCZENIA NA WOLNOŚĆ WSZYSTKICH OBYWATELI REPUBLIKI POŁUDNIOWEJ OSETII, PÓŁNOCNEJ OSETII ORAZ ABCHAZJI , KTÓRZY ZOSTALI PORWANI PODCZAS DZIAŁAŃ WOJENNYCH NIEZGODNYCH Z PRAWEM NARODÓW W SIERPNIU 2008 R.
NASTĘPUJĄCE NIŻEJ WYMIENIONE OSOBY ZNAJDUJĄ SIĘ NIEWĄTPLIWIE W GRUZIŃSKICH WIĘZIENIACH MIM,O ŻE RZĄD GRUZIŃSKI CZĘŚCIOWO NEGUJE TEN FAKT.
JEŃCY WOJENNI 15. LUTEGO W 2010 R.
Obywatele Południowej Osecji porwani przed wojną 2008 r.
1. Sassejev, Georgij Valerjevich – ur. 1982 Зассеев Георгий Валерьевич – 1982г.р 2. Kotschijev, Josif Adikojevich – ur. 1975 Кочиев Иосиф Адикоевич – 1975г.р
3. Valischvili, Georgij Vilgelmovich Валишвили Георгий Вильгельмович 4. Chatschirov, Juri Vissarionovich - ur. 1949 Хачиров Юрий Виссарионович (1949г.р. Рустави№2) 5. Bagauri, Kachaber Vardenovich Багаури Кахабер Варденович 6. Churieva, Laila Alexandrovna Хуриева Лейла Александровна 7. Gagloschwili, Ketevan Гаглошвили Кетеван 8. Margiev, Omar Georgievich – ur. 1981, zaaresztowany w Rustavi Nr. 6 Маргиев Омар Георгиевич (1981г.р. Рустави №6) 9. Kumaritov, Avto Tamasovich – ur. 1980 Кумаритов Авто Тамазович 1980г.р. 10. Elbakidse, Surab Tamasovich – ur. 1976 Елбакидзе Зураб Тамазович 1976г.р. 11. Sabanov, Michail Jakovlevich – ur. 1979 Сабанов Михаил Яковлевич 1979г.р. 12.Chatschirov, Alexandr Dshemalivich – ur. 1988 Хачиров Александр Джемалович 1988г.р. 13. Chintschagov, Oleg Vladimirovich – ur. 1956 Хинчагов Олег Владимирович 1956г.р. 14 Turaschvili, Boris Surabovich – ur. 1984 Турашвили Борис Зурабович 1984г.р. 15. Gagloev, Anatolij Sergejevich – ur. 1946 Гаглоев Анатолий Сергеевич 1946г.р. 16. Gagloev, Timur Sulikojevich – ur. 1984 Гаглоев Тимур Суликоевич 1984г.р. 17. Samadaschvili, Beka Surabovich – ur. 1982 Самадашвили Бека Зурабович 1982г.р. 18. Bolotajev, Saurek Vladimirovich – ur. 1950, aresztowany w Gldan, dom 3, cela 247 Болотаев Заурек Владимирович (1950г.р. заключен Глдан,3 корпус, камера 247) 19. Siukajev, Mevlud Georgievich – geb. 1965, aresztowany w Tiblissi od 03.12.2006 r. Сиукаев Мевлуд Георгиевич (1965г.р.г.Тбилиси, задержан 3.12.2006г.) 20. Driaev, Spartak Gersonovich – ur. 1970 Дриаев Спартак Герсанович – 1970г.р 21. Tschotschejev, Vitalij Macharbegovich – ur. 1978 Чочиев Виталий Махарбегович – 1978 г.р. 22. Kokajev, Dshambolat Guramovich – ur. 1982 Кокаев Джамболат Гурамович – 1982 г.р. 23. Kasajev, Murman Muratovich – ur. 1985 Касаев Мурман Муратович – 1985 г.р. 24. Gabujev, Vasha Agabegovich – ur. 1955, aresztowany w Rustavi, zona 6, na 15 lat Габуев Важа Агабегович – 1955 г.р.заключен в г. Рустави зона № 6, 15 лет. |
|
|