Czy banki cokolwiek produkują ?

W ostatnim czasie coraz intensywniej wmawia się społeczeństwu, że tylko „zaciskanie pasa” uratuje nas od kryzysu i zapewni dalszy niezakłócony rozwój gospodarki. Pomijając zawartą w tym programie sprzeczność (o czym piszę więcej na blogu <koszty utrzymania rodziny – Onet.pl Blog> nie mogę nie zauważyć, że kreatorzy nowego porządku ekonomicznego, w którym najważniejszą funkcję pełnią rynki finansowe, zaczynają doceniać także „zdobycze” upadłego systemu „socjalistycznego”.  Wdrożenie „programu oszczędnościowego” doprowadzi niewątpliwie do zubożenia społeczeństwa, a więc do sytuacji bardzo cenionej w dawnych krajach „demokracji socjalistycznej”, gdzie powszechnie obowiązywała zasada: „im naród biedniejszy, tym łatwiej rządzić” *.

Znamienne jest to, iż antykryzysowe działania w UE nakierowane są na ratowanie banków, czyli w najlepszym przypadku na likwidację skutków, a nie przyczyn kryzysu. Jest ich zapewne wiele, ale nie bagatelną przyczyną obecnych problemów jest fakt, iż gracze na t zw. „rynkach finansowych” utracili kontakt z rzeczywistością. Od dziesiątków lat funkcjonują w wirtualnym „świecie” kursów, notowań, odsetek i szczycą się doskonałymi wynikami, uzyskiwanymi z coraz atrakcyjniejszych „produktów”.

W języku potocznym „produkt” oznacza dobro powstałe w wyniku procesu produkcji**. Banki natomiast nic nie produkują. Ich funkcja – to usługi… Wprawdzie trudno się z tym pogodzić, że pracując w bankach (czyli firmach, które pełnią kluczową rolę we współczesnych państwach) jest się tylko usługodawcą… Historycznie ugrun­towane  przekonanie, że tylko uczestniczenie w „produkcji” nobilituje, spędza sen z oczu ambitnym bankowcom. Ale nie oszukujmy się… Z pełnym szacunkiem dla PT pracowników banków, warto przypomnieć, że funkcję tych instytucji nazywano kiedyś lichwą – czyli pomnażaniem pieniędzy przez ich pożyczanie na wysoki procent. Proceder ten jeśli ma cokolwiek wspólnego z „produkcją”, to chyba tylko z „produkcją” pieniędzy „bez pokrycia” oraz z „produkcją” niewypłacalnych dłużników, bowiem lukę w budżetach rodzinnych ubodzy (aby przeżyć!!!) wypełniają nachalnie reklamowanymi, powszechnie dos­tępnymi kredytami konsumpcyjnymi w postaci kart kredytowych, czy gotówki – bez względu na to, czy stać ich będzie kiedykolwiek na spłatę zadłużenia.

Jest to tragiczny skutek fatalnej „polityki płac” w naszym kraju.  Utrzymywanie większości wynagrodzeń za pracę na poziomie istotnie niższym od kosztów utrzymania, z roku na rok zwiększa rzeszę tych, którzy – aby przetrwać –- stają się ofiarami bankowych „produktów-pułapek”.

Politycy grzeszą krótkowzrocznością, utrzymując w mocy fatalną ustawę o minimalnym wynagrodzeniu za pracę, ponieważ opisana sytuacja powoduje nie tylko problemy skarbu państwa, NFZ, czy ZUS***, ale także ciągle powiększające się zadłużenie polskich rodzin pracowniczych!!!. Poza tym nie ustaje emigracja najbardziej aktywnych młodych Polaków, co m. in. pogłębia poważne problemy demograficzne, spowodowane przede wszystkim brakiem bezpiecznych perspektyw na otrzymanie pracy godziwie wynagradzanej, czyli szansy na zakup lub wynajęcie mieszkania, na założenie rodziny i zapewnienie jej bezpiecznej przyszłości…

—————————————-

*) To przekonanie jest także wewnętrznie sprzeczne, ponieważ człowiek biedny nie ma nic do stracenia, a więc jest bardziej skłonny do działań nieprzewidywalnych.

**) – por. Słownik Języka Polskiego, Warszawa, PWN, 1979, t. II s. 929

***) – niskie płace, to niskie wpływy z podatków i obowiązkowych składek.

 

Henryk Lewandowski

 

, .

Jedna odpowiedź na „Czy banki cokolwiek produkują ?

  1. Gawron pisze:

    Zwiększenie płacy minimalnej co najwyżej doprowadzi do bankructwa właścicieli wielu firm, i uniemożliwi tworzenie nowych tak jak teraz robi to ZUS.

    Problem widzisz jakby przez zasłonę – banki pożyczają. Z procentem. Czyli 100% pożyczają, zbierają powiedzmy 120%.
    I tutaj pojawia się pytanie: skąd przedsiębiorca ma wziąć te 20%, jeżeli nie zostały one wyemitowane wcześniej?
    Odpowiedź: od kolejnych kredytobiorców. Po pewnym czasie „bezpieczne kredyty” już zapełniają rynek, nikt nie chce brać – wtedy pojawiają się ryzykowne kredyty, które często biorą ludzie biedni.
    Zauważ, że z czasem bank ma coraz więcej pieniędzy, coraz więcej pożycza, i coraz więcej „chce”. Po pewnym czasie popyt na pieniądz jest tak zawyżony, że ceny rosną z olbrzymią prędkością (tak jakby była inflacja; w tym wypadku każdy zadłużony chce mieć jak najwięcej pieniędzy by spłacić dług), jednak pieniądza tak na prawdę na rynku zaczyna brakować (tak jakby była deflacja) – nikt już nie bierze kredytów. I mamy bankructwa, kryzys finansowy , płacz mediów, bailouty dla LOTów i innych patologicznych gigantów 😉

    Wydaje się, że pieniądze na rynku są, jednak NIE MAJĄ ICH PRZEDSIĘBIORCY zatrudniający ludzi. Tych pieniędzy tak na prawdę nie ma, istnieją jedynie jako zapis DŁUGU. Zwiększenie płacy minimalnej spowoduje… zwolnienia ludzi, wzrost kosztów produktów, i jeszcze bardziej pogłębi sytuację.

    Słyszał Pan kiedyś o rezerwach cząstkowych? Jedyne co by mogło poprawić sytuację to doprowadzenie tej rezerwy do 100%, zrównanie banków z normalnymi przedsiębiorstwami. No i nastawienie NBP na emisję pieniądza wewnątrz kraju, a nie dając darmowe polskie produkty za granicą rozdając emitowane pieniądze. Ot tak, aby było więcej pieniądza na rynku niż wartość odsetek z pożyczonych pieniędzy 😉
    Tak działa keynesizm wraz z regulowanym rynkiem i sztucznie zawyżanymi kosztami pracy.

    Nie zrozum mnie źle. Nie chcę, aby ktokolwiek musiał żyć poniżej minimum egzystencji. Jednak tym powinny zajmować się instytucje charytatywne bądź lokalne społeczności, gdyż w skali makroekonomicznej powoduje to problemy makroekonomiczne. Obecny kryzys gospodarczy jest skutkiem kryzysu finansowego, jednak nie dzięki giełdzie – a dzięki polityce pieniężnej wielu krajów, która została zerżnięta w Polsce z krajów zachodnich. Chciałbym zwrócić uwagę, że nie jest to polityka, która doprowadziła do bogactwa te kraje 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *